Chłopak patrzył się na mnie ze smutkiem i litością w oczach. Nie! Nie chciałam, aby ktokolwiek się nade mną litował!
- Tylko nie mów jaka to ja jestem biedna i i tym podobne. - powiedziałam - nienawidzę jak ktoś się nade mną lituje.
- Uwierz, że nawet przez myśl mi to nie przeszło. - zaskoczył mnie już drugi raz dzisiejszej nocy, ale w pozytywny sposób - Ale mam do ciebie malutką prośbę. Mogłabyś mi pokazać jak tańczysz?
- No w sumie chyba tak. - szczerze się do niego uśmiechnęłam, ponieważ kocham tańczyć. Nie balet ale taniec uliczny. To on mnie wyraża.
- Jejku jesteś niesamowita Rose. - chłopakowi zabrakło słów żeby opisać to jak dziewczyna tańczy.
- Chciałabym się dostać w tym roku do tej najlepszej szkoły tańca w całej Anglii wiesz o którą mi chodzi?
- Oczywiście, że tak ponieważ sam do niej uczęszczam. Jestem na 2 roku.
Szczęka mi opadła. Przecież tam dostają się sami najlepsi tancerze z całego świata. Ej! Chwila! On mógł żartować!
- Udowodnij. - rzuciła mu wyzwanie, a chłopak z wielkim bananem na twarzy zaprezentował kilka ruchów.
- No nieźle, nieźle Nathan. - Powiedziała Rose po obejrzeniu wyczynów chłopaka. - Więc teraz ty opowiesz mi o sobie i o szkole.
- Okey. Mam 16 lat. Nienawidzę swoich rodziców. Mam dwóch młodszych braci i jednego starszego. Tańczę od kiedy skończyłem 5 lat. To jest mój sposób na wyładowanie emocji. A co do szkoły. Jest super! Jak wiesz uczęszczają do niej sami najlepsi tancerze z całego świata. Ja uczę się w niej od dwóch lat. Co roku przyjmują do niej po piętnaście osób. Wszyscy tworzymy jedną wielką grupę. Treningi odbywają się w każdy dzień tygodnia po co najmniej trzy godziny, to zależy od tego czy wszyscy się przykładają i czy mamy dużo pracy. Nie wiem co mam ci opowiedzieć. Mogę cię kiedyś zabrać na nasz trening. Oczywiście jeśli chcesz.
-Jasne! Ale czad! - Powiedziałam zafascynowana.
- Dobra. To kiedy idziesz na kasting? Piątek, sobota czy niedziela?
- Raczej sobota, ale strasznie się martwię, że mi się nie uda. Przecież ty jesteś o wiele lepszy ode mnie, ja nie mam szans na przesłuchaniach z tymi wszystkimi ludźmi. A z resztą przesłuchania są już za miesiąc. O nie! Nie dam rady, rezygnuję!
-Nie ma mowy Rosie! - aww jak to słodko zabrzmiało - Pójdziesz na te przesłuchania! Mogę cię tam nawet siłą zaciągnąć! Poza tym mam zamiar ci pomóc, więc nie masz co się martwić! - tak Nath jest stanowczo za wesoły i ruchliwy. Zaczynam się zastanawiać czy przypadkiem nie ma niewykrytego ADHD.
Wymieniliśmy się numerami. Okazało się, że mamy takie same telefony! HAHA.
Nathan chciał mnie odprowadzić pod mój dom, ale nie chciałam żeby tata robił mi później wyrzuty. Okazało się, że mieszka on w tej samej dzielnicy co ja. Były tutaj tylko wille i wielkie posiadłości. Cieszyłam się, ponieważ podczas drogi powrotnej nie wracaliśmy do tematu mojej nieudanej próby samobójczej. Pożegnałam się z nim na skrzyżowaniu dwóch ulic i ruszyłam w stronę swojego domu ani razu się za siebie nie oglądając. A Nathan stał dalej tam gdzie się rozstali i patrzył jak dziewczyna odchodzi. Ta dziewczyna go fascynowała. Po dłuższej chwili gdy dziewczyna już dawno zniknęła mu z oczu postanowił wrócić do domu. Był pewny, że wszyscy będą już spali i się nie pomylił. Po cichu uważając na to by nic nie przewrócić, ani się o nic nie potknąć wszedł do domu i od razu skierował się do swojej ogromnej sypialni znajdującej się na piętrze. Rzucił się na łóżko w ubraniach i w wyśmienitym humorze, cały czas myśląc o Rose pogrążył się w głębokim śnie.
Za to Rose nie miała już tak lekko. Modliła się, alby wszyscy już spali, ale jednak jej prośby nie zostały wysłuchane. Okna na dole były pozapalane. Wpadłą na pomysł aby wejść przez okno, ale pomysł tak szybko jak się pojawił tak szybko znikł. Wiedziała, że narobiła by więcej hałasu próbując rozłożyć drabinę. Zrezygnowana powolnym krokiem powlokła się w stronę wejścia do domu. Już na wejściu, gdy zdejmowała buty usłyszała donośny głos swojego ojca:
- Do salonu!
Weszła więc do wymienionego wcześniej pomieszczenia.
- Nie będę ci się z niczego tłumaczyć, ponieważ przez całe moje pierdolone życie miałeś mnie w dupie! Teraz sobie o mnie przypomniałeś?! Za późno! Nienawidzę cię! - wykrzyczałam to wszystko i nie pozwoliłam dojść do słowa. Pobiegłam do swojego pokoju, wywracając się na schodach. Poszłam do mojej własnej łazienki, wzięłam szybki prysznic i w okropnym nastroju położyłam się do łóżka. Długo nie mogłam zasnąć rozmyślając o dzisiejszym dniu. Znowu całą noc przepłakałam. Zasnęłam dopiero nad ranem.
_______________________________________________________________
Bardzo proszę o komentarze. To dla mnie wiele znaczy. <3
Następny rozdział postaram się dodać w przeciągu dwóch tygodni.
Pozdrawiam, i mam nadzieję, że ktoś czyta tego bloga :p
Jeżeli czytasz to skomentuj. Proszę.

